Mały model – jak przeżyć sesję zdjęciową dziecka?

Ciocia Ziuta, jej Zenit i Twoje zdjęcie na gryzącym kocu w kratę odeszły w niepamięć. No, może nie całkiem, bo pewnie mama ostatnio wyciągnęła z witrynki pamiętny album w Twoje 30. urodziny i znowu musiałeś prezentować światu goły tyłek płonąc z zażenowania. Czasy odrobinę się zmieniły i sesja zdjęciowa noworodka/niemowlaka też rządzi się nieco innymi zasadami. Zastanawiasz się nad uwiecznieniem przyszłego potomka, a może myślisz o sesji na roczek w prezencie dla przyjaciół? Nie no, serio schowaj ten koc i dzwoń do fotografa.
Pierwsze pytanie, jakie zadają sobie Ci, którzy chcą wystawić dziecko na tak ciężką próbę, to: czy warto? I oczywiście nie ma jednoznacznej odpowiedzi; tego, jak zachowa się dziecko nie możemy do końca przewidzieć, szczególnie jeśli mowa o sesji noworodkowej. Jeżeli natomiast wiemy, że nie mamy cierpliwości/nie lubimy przebieranek/nie powierzymy dziecka nawet na chwilę obcej osobie/nie jesteśmy elastyczni i za Chiny Ludowe się nie nagniemy i wolimy już ciocię Ziutę – najlepiej od razu sobie odpuścić. Trzeba zaznaczyć, że sesja dziecięca po prostu wymaga od rodziców nieco poświęcenia i poddania się podstawowym zasadom. Jeżeli jesteście na to gotowi i chcecie mieć piękną pamiątkę,czytajcie dalej. Przedstawię Wam to, co najważniejsze, patrząc z perspektywy rodzica. Jak musimy się przygotować w przypadku sesji noworodkowej?

* Znaleźć fotografa, którego prace nam odpowiadają i zadzwonić do niego jeszcze w czasie ciąży. Dlaczego to takie ważne? Podczas rozmowy możemy zdecydować, czy „czujemy” człowieka, czy nie do końca nam odpowiada; nikt nie odda przecież dziecka osobie, której choć minimalnie nie ufa. Telefon z wyprzedzeniem jest konieczny, by wstępnie zarezerwować termin – zainteresowanie jest duże, a na zrobienie zdjęć będziecie mieli tylko kilka dni (do 14 doby życia dziecka, wtedy jest najspokojniejsze)

* Tydzień przed sesją – zastanowić się, na jakich zdjęciach nam zależy; może mamy jakąś starą babciną grzechotkę albo swojego misia z dzieciństwa, który ma znaleźć się na zdjęciu? Może chcemy przesłać fotografowi jakieś ciekawe ujęcie, zasugerować klimat któregoś ze zdjęć? Jeśli chcemy mieć zdjęcie z dzieckiem, musimy przygotować ubrania również dla siebie – często o tym zapominamy. Najlepiej, żeby ubiór był w miarę spójny – jeśli mam ubierze sukienkę retro i opaskę, tata wystąpi w dresie z gołą klatą, a dziecko w kierpcach i góralskim kapeluszu, zdolności fotografa nie mają znaczenia: to po prostu nie może się udać. Nie ma po co przesadzać ze strojem na takiej sesji, bo najważniejszy jest mały człowiek – i tak zrobi furorę 🙂

* Dzień przed sesją – nie zapewniajmy maluchowi dodatkowych atrakcji – wizytę rodziny  wyposażonej w 100 baloników, storczyka, tort i 8 worków ubranek przełóżmy na inny termin. Niech dziecko przeżyje ten dzień zwykłym rytmem – atrakcje będą jutro.

Jeśli sesja odbędzie się u Was w domu, przygotujcie pokój według ustaleń z fotografem – wolną ścianę do ustawienia tła, miejsce na gadżety, grzałkę z dmuchawą i inne potrzebne elementy

Jeśli sesja odbędzie się w studio, już dziś spakujcie torbę z rzeczami – ubrania, pieluchy czy jedzenie musicie zabrać ze sobą. Jeśli dziecko używa smoczka do zasypiania, pamiętajcie też o nim!

* W dzień sesji – współpracujcie z fotografem i pamiętajcie, że mu zaufaliście. Niech nie przeraża Was wysoka temperatura w pokoju, po prostu miejcie zapas wody dla dziecka. To chyba najbardziej szokująca sprawa w całym tym doświadczeniu – w pokoju będzie istna sauna, tego możecie być pewni. Dlaczego? Dziecko będzie wtedy lepiej spało.
Nie wymyślajcie wielu zmian stroju, póz i wszystkiego, co widzieliście w internecie. Fotograf dobrze czuje się w określonej konwencji i obracając się w niej będzie działać sprawnie, co jest kluczowe przy tak małym dziecku. Wprowadzając zamieszanie nie osiągniecie wiele, a zdjęcia stracą z pewnością na uroku. Zaspokójcie podstawowe potrzeby dziecka, a będzie spokojne i praca nad sesją będzie milsza. Słuchajcie, czego się od Was oczekuje i bądźcie elastyczni, a efekty będziecie jeszcze dłuuuugo pokazywali każdemu, z kim się spotkacie. Nawet tym, którzy wolą koty. Albo kaktusy.

Jak musimy przygotować się w przypadku sesji roczkowej?
Tu będzie nieco inaczej – ale czy łatwiej?

* Z odpowiednim wyprzedzeniem ustalcie z fotografem termin w okolicach 1. urodzin Waszej pociechy – to nie powinno być trudne, chyba nie zapomnieliście daty? 😉 Umówcie się, jaka sesja Was interesuje – studyjna czy plenerowa? W moim odczuciu plenerowa sesja z roczniakiem, który wszystkiego chce dotknąć to wyczerpujące doświadczenie, ale równocześnie wspaniałe.
Jeśli robicie zdjęcia u tego samego fotografa, u którego wykonywaliście sesję noworodkową, przypomnijcie mu, z jakimi gadżetami/maskotkami pozowało dziecko i poproście, by je zabrał. Różnica, jaką zobaczycie po roku czasu dosłownie Was zmiecie – spójrzcie na zdjęcia Tymona na tratwie,w balii i w korytku – tak, to te same sprzęty 😉 Rodzice też ci sami 😉
Godzina, jaką ustalicie, musi być dopasowana do trybu życia dziecka – najlepiej po przebudzeniu i śniadaniu, dziecko będzie wtedy miało najlepszy humor i najłatwiej będzie się z nim współpracowało. Unikniecie także upałów, jeśli zdecydowaliście się na plener.

* Dzień przed sesją spakujcie rzeczy – od smoczka, przez jedzenie, po ubranka – wszystko, czego dziecko będzie potrzebowało. Zabierzcie też jego ulubione zabawki czy piosenki nagrane na tablecie – przydadzą się, by zwrócić uwagę dziecka na fotografa (czasami krzyki: Halo, Aniu! Michałku, mamusia tu jeeest! zupełnie na nic się nie zdają, bo przegrywacie z trawą, kwiatkami i ciekawym kocykiem). Nie zapomnijcie też o mokrych chusteczkach – gwarantuję Wam, że dziecko chętnie pogrzebie w ziemi, zerwie kilka kwiatków i ubłoci sobie stopy.

* W dzień sesji – bawcie się dobrze i bądźcie czujni – będziecie musieli działać jeszcze szybciej, niż w przypadku noworodka. Dziecko nie potrafi na długo skupić uwagi, większość dzieci nie chce też siedzieć w miejscu. Będziecie musieli mocno się nagimnastykować, żeby maluch był zadowolony. W pierwszej części sesji może podziałać rozśmieszanie go, wołanie, skłanianie by wykonywał znane sobie gesty (brawo, pokazywanie języka). Gdy będzie już zmęczony i rozkojarzony, możecie dać mu ulubioną zabawkę albo chrupkę – chyba wszyscy znamy te metody 🙂

Poniżej przedstawiam Wam efekty naszych dwóch sesji: gdy T. miał 9 dni oraz gdy miał rok. Zdjęcia wykonała Sylwia z FotoTime


001mini001mmini

003mini 003mmini

006mini 007

002mini 002mmini

004mini 004mmini008mini009

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s