Psi apel, czyli dlaczego mój pies ma gips na łapie

Ludzie drodzy!

Zebraliście się tu dzisiaj, żeby przeczytać mój apel. Jestem psem, a właściwie suką – Tekilą (wiek nieokreślony). Dwa lata temu pańciowie przygarnęli mnie ze schroniska i chociaż na początku trudno było się dogadać (nie mogli zrozumieć, że pożeranie drzwi i gryzienie ich rzeczy to świetna zabawa), to teraz nawet nieźle nam się żyje. Mamy umowę – ja nie muszę zaglądać do wnętrza każdej napotkanej rzeczy, ani jej zjadać, oni pozwalają mi siedzieć na kanapie i pobiegać po trawce. Marzę jeszcze o spaniu w ich łóżku, ale niestety muszę to robić w tajemnicy, kiedy ich nie ma. Moje plany i marzenia póki co muszą jednak zejść na drugi plan – nie będę spała w ich łóżku, nie mogę siedzieć na kanapie, nie mogę się bawić, przynosić patyków, robić sztuczek. Póki co nawet nie chodzę, a do tego czuję ciągły ból. Dlaczego? Bo jakiś skurwysyn wyrzucił w trawę butelkę (tak mówią pańciowie, ja się nie znam).
Najpierw w ogóle nic nie czułam, cieszyłam się ze spaceru, wiecie jak to jest – trawa, trawa, trawa, pańcio, trawa, siku, patyk, inni pieskowie, biegać, biegać, biegać… No może nie wiecie, mniejsza o to. Dopiero w domu poczułam, że coś jest nie tak, bo pańciowie zamiast mnie głaskać i tulić oglądali moją łapę i byli smutni. Później pojechaliśmy do weterynarza – nie lubię tam być, bo wszyscy są przerażeni i poza tym nie chce już kroplówek. Tak myślałam wtedy. Ale po operacji, którą dzisiaj przeszłam, wolałabym same kroplówki. Zamiast tego mam rozciętą łapę, rozcięte ścięgno, gips na 2 tygodnie i kołnierz (nie, pańcia nie kupiła nowego gustownego abażuru, to dla mnie), a do tego nie mogę wstać, ani zjeść kolacji. Jest mi bardzo smutno, a pańciowie są przygnębieni, bo pewnie znowu zrobiłam coś źle. Musicie wyrzucać swoje śmieci gdzie popadnie? Łapy opadają.

Mi też wszystko opadło. Zwłaszcza kąciki ust. A teraz zastanawiam się – co dalej. Złożyć skargę? Jeśli tak, to gdzie, do kogo, jak udowodnić, że w tym właśnie miejscu leżała feralna butelka? Że z jej powodu mój pies jest kaleką? Zorganizować akcję sprzątania u nas na wsi? Czy kogoś to interesuje? Czy ktoś podziela moje wkurwienie o brak śmietników (tu na serio praktycznie ich nie ma – no może pod kościołem jakiś jeden)? Czy ktoś posłuchałby obcej laski, która nawet nie jest stąd, a w ogóle to walić to, bo psy szczają tylko na trawniki. Czy lepiej czekać, aż jakieś dziecko zostanie kaleką przez czyjś debilizm i niechęć do działania pozostałych.

Ja nie boję się ośmieszenia, że to głupia inicjatywa.
Boję się rozczarowania, które przyjdzie gdy okaże się, że ludzie tak rzeczywiście myślą.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s