Naród oszustów

Dzisiaj wyciekła z SGH wiadomość o studencie, który zgłosił, że jego koleżanka ściąga podczas egzaminu. Rozgorzała dyskusja – cwaniak i kapuś czy idealista i uczciwy człowiek?

Próby koloryzowania rzeczywistości zaczynamy dość wcześnie. U każdego z nas coś się kiedyś samo stłukło, samo zgubiło, samo zniszczyło. Niejeden tłumaczył, że to nie on zaczął, pewnie wielu z Was też jak mantrę powtarzało: „Nie bawię się z Wami!”, a jak się dłużej zastanowić, to nikt nie przepadał za tym dzieciakiem, który ze wszystkimi problemami wszechświata uderzał do nauczycielki i przez niego zawsze było się u pani. Czyli w zasadzie od dziecka mamy dwa obozy – kłamczuszków, a po drugiej stronie boiska – skarżypytów. Małe kłamczuszki i kłamczuszkowie nigdy nie są niczemu winni, a zeszyt z zadaniem domowym akurat dzisiaj rano zjadł im poczciwy Burek (przysięgam!). Skarżypyciątka czekają z kolei na okazję, kiedy ich oczom ukaże się coś niedozwolonego i dawaj z informacjami prościutko do Pani. Dlaczego mało jest dzieci – a w konsekwencji dorosłych, którzy nie mają potrzeby ściemniać, by osiągnąć określone korzyści? Czemu niewielu dorosłych potrafi się też zająć własnym życiem, zamiast cały czas patrzeć na ręce innym? Bo tego nauczyli ich rodzice.

Każdemu z nas oczy niejednokrotnie wychodziły z orbit, gdy rodzice pomagali dziecku w jakimś idiotycznym procederze, który nieodłącznie wiązał się z cwaniactwem. Albo przynajmniej nie przeszkadzali. A najchętniej świecił jeszcze przykładem dumny jak paw, że pokazał dziecku trochę świata, niech się młody uczy. Rodzice karmiący niedźwiedzia w zoo drożdżówką i zachęcający do tego dzieci? Rodzice wpychający się na Ciebie w markecie, jakby przesunięcie się o centymetr miało ich zbliżyć do zbawienia? Przeklejający etykietę z grejfrutów na pomarańcze po zważeniu, bo taniej? Podjadający owoce i czekoladki na wagę? Niekasujący biletu, bo blisko? Nieoddający książek do biblioteki, chociaż ktoś czeka w kolejce od miliona lat? Rodzice obgadujący innych rodziców ze szkoły swojego dziecka? Rodzice wyśmiewający sąsiadów? Taaak. Wszędzie oszuści, krętacze i wścibskie nochale, które podniecają się życiem ludzi wokół, bo to już stało się treścią ich życia, nie zostało nic innego. A dzieci tak pięknie chłoną, jak gąbeczki, nasączone jadem, złośliwością, krętactwem i wścibstwem. Później, w szkole nie ma problemu, żeby ściągnąć pracę z internetu, przepisać zadanie na przerwie, udawać, że nie ma się butów na zmianę na wf, iść na wagary. Chyba każdemu się zdarzyło, nie?

Szkoła to szkoła – nie każdy ma ochotę tam chodzić, jest wiele ciekawszych zajęć, koledzy, komputer, później randki, dziewczyny i piwko. No i komputer. Ale studia? Ludzie! Przecież nikt nie zmusza Was, żebyście tam byli. Jedni ściągają, a inni skarżą jak małe dzieci – serio? Nic nie zmieniliście się od podstawówki? Chcesz, to ściągaj, nie kasuj tych biletów i kradnij cukierki – tylko kup koleżanko dobry podkład, żeby ukrył w razie czego rumieniec wstydu. Może ściągasz, bo dziecko nie dało Ci się uczyć, może musiałaś iść do pracy na nockę, bywa. A Ty, kolego, wykorzystaj swój czas i pisz, zamiast rozglądać się po sali i patrzeć innym w kartki. W pracy też podkablujesz szefa do dyrektora, jak wspomoże swoją prezentację informacjami z wiki? Każdy jest odpowiedzialny za to co robi i niech tak zostanie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s