Nie ucz matki dzieci robić

Wczoraj rozpoczęła się kampania Fundacji Mamy i Taty, która ma promować prokreację (zgaduję, nie jestem pewna), napiętnować ciekawość świata, uwolnić mężczyzn z okowów ojcostwa, a do tego ma drugie dno, nieobecne w spocie, bo zbyt kontrowersyjne. Kto i dlaczego chce nas uczyć dzieci robić? Powinniśmy się przyzwyczaić do tego, że ludzie dookoła nas mają często wiele do powiedzenia na temat naszych wyborów. Zazwyczaj niepytani, często za plecami, bo prosto w twarz chyba nikt Ci nie wykrzyczy, że masz grubą dupę, beznadziejną pracę, a Twojego psa ma ochotę zastrzelić, bo pchlarza nienawidzi. Tym bardziej nie rozumiem i troszkę mnie śmieszy, a nieco powoduje uniesienie brwi w zdumieniu, dlaczego za takie działania zabiera się fundacja. Jaka? Fundacja Mamy i Taty, ale to już pewnie wiecie. Jeśli nie, bo spot ukazał się wczoraj, to najpierw obejrzyjcie:

No i co Wy na to? Biedaczka, nie? Ile znacie osób w takiej sytuacji? No tak, ja też żadnej. Ta kampania to absurd i bezsens w czystej postaci. Oto powody:

Po pierwsze – młoda kobieta snuje się po 300-metrowym domu i sapie, jaka ona jest biedna – bo do Tokio się najeździła, do Paryża, ojoj. Chyba zarabia też nieco ponad średnią, skoro wybudowała jakiś kosmicznie wielki dom. Tak, wybudowała sama – bo w jej życiu brak mężczyzny! No i właściwie rozwiązywałoby to sprawę – skoro sama musi się martwić o dom, karierę, obowiązki, sama też podróżuje i spędza w swoim wielkim domu wolny czas – możemy śmiało założyć, że nie ma faceta. Mężczyzny, narzeczonego, konkubenta, przyjaciela, kochanka – no nie ma. Zrobiła wszystko w swoim długim, naznaczonym męką życiu samiusieńka. Także Tokio, kawiory, Rolexy i inne zbytki chyba rzuciły jej się na mózg, bo bez kandydata na ojca sytuacja może być nieco utrudniona.

Po drugie – bohaterka kampanii nie tylko nie ma faceta, który rzewnie płakałby z nią nad niedolą przy rozpalonym kominku, podgryzając sushi. Ona w ogóle nie ma nikogo – przyjaciół, psa, kanarka, hamaka w ogrodzie. Czyli jeśli robisz karierę, ciekawi Cię świat, to pogódź się z tym, że nie ma obok Ciebie nikogo. A może to przez to nieistniejące dziecko – wszyscy już mają, nazbierali tego nie wiadomo kiedy, a ona nie ma. Siłą rzeczy nikt jej nie odwiedza, nie zaprasza na rozliczne kinderbale, trąbką urodzinową zapiszczeć nie pozwala. Dramat. Czyli mamy pracowitą, bogatą, samotną kobietę zatopioną w smutku, bo jakby miała dzieci, to nie udałaby się kariera i Paryż, a skoro dziatwy nie ma – no to w ogóle już wszyscy postawili na niej krzyżyk.

Tak szybko, jak zrobiło się głośno o tej kampanii, tak szybko sprawa ucichnie. Kampania szokuje bowiem wiele osób, ale jest stworzona kompletnie dla nikogo, a w dodatku, jeśli przyjrzymy się, jakie jest jej drugie dno – to już naprawdę można zasłabnąć z wrażenia.

Do kogo nie trafi kampania?

Do ustawionych kobiet, które nie chcą mieć dzieci, bo mają kampanię w dupie.
Do kobiet, których głównym celem nie jest posiadanie dzieci, j.w.
Do kobiet, których priorytetem jest praca i podróże itd., j.w.

Do kobiet, które nie mogą mieć dzieci, bo to kampania nie dla nich.
Do kobiet, które nie mają kasy na chomika nawet, a co tu mówić o dziecku – j.w.
Do kobiet, które nie znalazły odpowiedniego partnera życiowego – j.w.
Do kobiet, które są po rozwodzie i nie mają ochoty na bliskie spotkania z facetami – j.w.
Do kobiet, które jakoś łączą budowę domu i macierzyństwo – skubane – j.w.
Do kobiet, które są szczęśliwe bez dzieci – j.w.

Do mężczyzn – ci według kampanii nie istnieją wcale i cała odpowiedzialność spoczywa wyłącznie na kobietach, także panowie – możecie odetchnąć z ulgą.

Także gratulacje, wykonaliście swoją robotę do dupy, za tydzień nikt już nie będzie o tym pamiętał. Dodatkowo tworzenie drugiego dna kampanii, o którym nie wspominacie w spocie, bo wtedy rozpętałoby się piekło, więc tchórzycie – to też słaba strategia. Drugie dno, moi mili, jest mianowicie takie, że kobiety zmniejszają swoją szansę na macierzyństwo, bo stosują antykoncepcję hormonalną. Złą, wstrętną, powodująca same choroby, sztuczną, przykrą Bogu antykoncepcję. Niedouczone, nieświadome głupie gęsi biorą i nie wiedzą, co robią, a jak się ockną – będzie już za późno na wypełnianie jedynej słusznej i społecznie akceptowalnej roli Matki Polki. Bo przecież 30 lat temu kobiety rodziły dzieci mając 20 lat, to co też teraz wyczyniają? Kariery się zachciało, studiów, podróżowania.

Nie uczcie matek i ojców dzieci robić – pilnujcie swoich majtek!

25 myśli w temacie “Nie ucz matki dzieci robić

  1. Aurora pisze:

    Zgadzam się z tobą. Niektóre kobiety nie są stworzone do macierzyństwa i tak było, jest i będzie. Słyszałam o kilku (niewielu, ale jednak) „kobietach sukcesu” na miarę tego spotu mieszkających w moim mieście, ale o dziwo każda ma dziecko. Większość kobiet o nich marzy, ale w Polsce nie ma za co ich utrzymać. Nawet kobiety robiące karierę o nich marzą, chociaż twórcy spotu,nie wiedzieć czemu uważają, że to niemożliwe. Weźmy za to taki kraj jak Niemcy, gdzie rodziny czasami utrzymują się z samego rodzenia dzieci. Jak chcą zwiększyć przyrost naturalny to niech wezmą przykład z innych krajów Unii, a nie robią ckliwe spoty 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    • niestworzonehistorie pisze:

      Przecież ci, którzy nie chcą mieć dzieci, nie muszą ich mieć – nie czarujmy się: z dziećmi da się podróżować i robić wiele rzeczy, ale zmieniają się priorytety, trzeba dostosować się do dziecka i jego potrzeb. Nie każdy ma na to ochotę i ma do tego prawo.
      I rzeczywiście – z pewnością znam więcej par, które uważają, że nie stać ich na dziecko niż tych, które cierpią na nadmiar wszystkiego i brak czasu. Znam tez trochę szczęśliwych par, które nie mają dzieci – i dobrze im z tym!

      Polubione przez 1 osoba

  2. martynosia pisze:

    Dobrze napisane 😉
    Jezeli chodzi o ta samotna kobiete, to moze kampanii zabraklo funduszy na drugiego aktora?? 🙂

    A na powaznie, ja rowniez nie znam takich niespelnionych kobiet, raczej odwrotnie znam wiele z „wscielica macicy”, ktore juz natychmiast musza miec dziecko, bo czas goni!

    Polubione przez 1 osoba

  3. Bas pisze:

    a ja się wciąż zastanawiam czemu ma to niby służyć? ostrzeżenie dla młodych ambitnych kobiet wydaje mi się najbardziej logiczne. Robisz karierę, podróżujesz, kupujesz domy – uważaj, bo nie zdążysz..I myślę sobie – kto do cholery ma jakiekolwiek prawo moralne twierdzić, że macierzyństwo lub jego brak jest lepsze/gorsze??? Ja zdążyłam, ale czy każda kobieta chce mieć dziecko? nie, znam wiele takich. czy każda kobieta rozumie z czym się to wiąże? nie, sama jestem przykładem. Czy macierzyństwo to pasmo szczęścia ? nie, nie nie i choć kocham moje dziecko nad życie, to wcale nie uważam macierzyństwa za najwyższe szczęście. Pytam ponownie – kto, na jej podstawie i dlaczego twierdzi, że powołaniem kobiety jest bycie matką. Znam wiele bezdzietnych z wyboru kobiet. szczęśliwych. I każda z nich miała biologiczny moment podejmowania tej decyzji, co ktoś wyżej nazwał „wściekiem macicy” to natura i to ona nam podpowiada kiedy ten fakt należy rozważyć. ale czy jest jedna odpowiedź na to zagadnienie- NIE! I dlatego własnie ta kampania jest idiotyczna, bo nikt nie ma prawa arbitralnie stwierdzać, że dla mnie lub ciebie coś jest dobre lub złe, to kwestia do rozważenia dla każdego z osobna. a ta idiotyczna hipoteza o największym szczęściu macierzyństwa to zwyczajnie od wieku prowadzona propaganda. Każda kobieta może być szczęśliwa w inny sposób. A ilości przyszłych podatników oraz płatników składek nie zwiększymy kretyńską kampanią ani becikowym a wyłącznie mądrym, managerskim zarządzaniem naszym krajem. I na tym naród musi się skupić, jak „zatrudnić managerów” (polityków, którzy spowodują taki rozwój naszego kraju, ze ta decyzja będzie wyłącznie decyzją o tym co mnie uszczęśliwi a nie czy mnie na dziecko stać. A na osłodę dodam, ze znam również kobiety z mega karierą i 3-4 dzieci. Da się? da. Ale to zależy od tego czego ów kobieta chce i czym marzy i co sama uważa za szczęście.

    Polubienie

    • niestworzonehistorie pisze:

      W pełni się zgadzam i uważam też, że żadne podnoszenie becikowego i innych zapomóg nie skłoni kobiet do macierzyństwa, chyba że kogoś, kto nie myśli. Jeśli ktoś uważa, że dodatkowy 1000 jakoś bardzo mu pomoże i jest lekiem na całe zło, to życzę powodzenia – bo wydatków na sam start jest tyle, że ten 1000 utonie w morz pieluch, wózków, fotelików samochodowych, lekarstw.
      Póki kobiety często zderzają się z wykluczeniem na rynku pracy, ten 1000 można sobie wsadzić w dupę 🙂

      Polubione przez 1 osoba

      • Bas pisze:

        i to samo tyczy się tej kampanii, kto na bazie takiego przekazu pomyśli sobie „no racja, mogę nie zdążyć, robię dziecko”? no tylko ktoś kto ma całkowity zanik myślenia. inwestujemy w przekaz „społeczny” który jest aspołeczny, bo nie chcemy, aby tacy ludzie się przesadnie rozmnażali 😉 Ta kampania mogłaby być dobra, bo demografia jest nieubłagana i to duży problem, ale zrobiono z tego takie g..I cały czas nas – jako naród -traktuje się jak idiotów. Ja mam wrażenie, że ktoś tam siedzi i mówi „chodźcie, powiemy im jak mają żyć to tak zrobią”. Chwała za powszechny dostęp do wiedzy i internet

        Polubienie

  4. Ewa pisze:

    Bardzo fajny tekst. 🙂 Często pojawia się też argument, że kampania pokazuje dziecko na równi z mieszkaniem, podróżami i pracą. Kolejna rzecz na liście „do zrobienia”. Co więcej okazuje się, że macierzyństwo jest przecież wyborem takim, jak te pozostałe rzeczy – pracę można zmienić, studia rzucić, na wycieczce może się nie podobać, a i dziecka można się przecież pozbyć, jeśli nie spełni naszych oczekiwań.

    Polubienie

  5. Rozwódka bez dziecka pisze:

    Idealnie ujęte! Poczułam się tą kampanią osobiście urażona. Mam wykształcenie podyplomowe i pracę ale nie spotkałam właściwego mężczyzny (mój były mąż nie chciał mieć dzieci). Marzy mi się rodzina i dziecko – ale z całą pewnością nie wesprze mnie w jej budowaniu ta chamska i totalnie idiotyczna kampania. Wiele moich koleżanek nie ma dzieci… ale są to głównie dziewczyny które są same (NIE z wyboru i NIE dlatego, że podróżują od Paryża po Tokio… A 300 metrowe mieszkanie??? Że co??? KAWALERKA to wciąż spełnienie marzeń samotnej kobiety), rozwiedzione lub mają problemy z zajściem w ciąże. Te które tak jak ja nie mają mężczyzny – też marzą o dzieciach i rodzinie… Ale same mamy te dzieci „spłodzić”? Same je wychowywać? Problemem jest brak właściwych mężczyzn a nie wybór tych kobiet!

    Polubienie

  6. Rozwódka bez dziecka pisze:

    I chciałam tylko dodać, że nie znam nawet jednej kobiety w moim wieku – wykształconej, podróżującej po świecie, samej z wyboru, posiadającej olbrzymie mieszkanie – której jedynym problemem jest tykający zegar biologiczny…

    Problemami są :
    – brak mężczyzny/niewłaściwy/nie nadający się na ojca mężczyzna
    – brak mieszkania/ogromny kredyt we frankach
    – brak środków

    A pani ze spotu pochodzi najwyraźniej ZE ŚWIATA BAJEK I KRASNALI.

    (na marginesie – mieszkam i pracuję w Warszawie – stąd pochodzę i tu kończyłam podstawówkę, liceum, i kolejne uczelnie).

    Polubienie

    • niestworzonehistorie pisze:

      No, to jest nas dwie – też nie znam nikogo takiego. Owszem, znam dziewczyny, kobiety, pary bezdzietne z wyboru – ale to są dorośli ludzie, więc chyba mają prawo decydować o sobie? I nikt nie powinien w to wchodzić z butami i stygmatyzować czyjegoś stylu życia albo tego, jak ono się po prostu poukładało.
      Pomijając to, że ludzie (tak, ludzie – pary, nie same kobiety) nie decydują się na dzieci, bo boją się często o to, co przyniesie jutro – szef raczej nie czeka z otwartymi ramionami na wieść o ciąży, od razu daje podwyżkę. Czyli lepiej byłoby, żeby zdecydowali się na dziecko, bo ucieka czas, a później żałowali, bo dopada ich proza życia? No chyba nie 🙂

      Polubienie

  7. Fix pisze:

    Kampania niezbyt trafia też do matek, które między dziećmi jakoś robią te specjalizacje/doktoraty/podyplomówki i nawet myślą o budowie domu, bo własny ogródek dla własnych dzieci to marzenie wielu. Dziś właśnie w gronie takich szczęśliwych młodych matek oraz matek-seniorek dyskutowałyśmy na temat kampanii. Wszystkie zgodziłyśmy się co do tego, że wymienione w nieszczęsnym spocie aktywności można godzic z macierzyństwem, o ile ma się zdrowie, korzystną sytuację zawodową i fajnego faceta u boku. Generalnie wolałybyśmy kampanię skierowaną np do pracodawców, co by nie prześladowali młodych kobiet za macierzyńśtwo. Albo do rządzących, co by stwarzali korzystne dla nas i pracodawców rozwiązania prawne.

    Polubienie

    • niestworzonehistorie pisze:

      No i cóż więcej można dodać? Sama prawda.
      Ja mam szczęście i dobrego pracodawcę, który nie udaje, że nie rozumie skąd się biorą dzieci. Nie był zaskoczony, że ja, będąc w wieku tzw. produkcyjnym chcę mieć dziecko i – co więcej – wiedział, że je planuję. Z uśmiechem na ustach mogę wracać do pracy. Ale ile kobiet ma taką sytuację? No właśnie – i to powinna być kwestia podnoszona w dyskusji o macierzyństwie, a nie to czy ktoś chce, czy nie pragnie mieć dzieci.

      Polubienie

  8. nnn pisze:

    szczerze, to nie rozumiem oburzenia… sama jeszcze nie planuję być matką, mam czas
    spot widziałam, ale nawet nie pozostał mi w pamięci, kompletnie go olałam, wchodzę w internety a tu taka burza… i mają efekt na jaki czekali – nie ważne jak mówią, ale mówią 😉
    ja więcej nie będę czytać i się wypowiadać na ten temat, idę robić karierę! 😉

    Polubienie

  9. Kasia W. pisze:

    Mam 32 lata i teraz już dwoje dzieci. Wśród moich najbliższych znajomych prawie nikt ich nie ma. Część jest dopiero teraz w ciąży, a część nawet jeszcze nie w stałym związku. I już wiele razy slyszałam: Jeszcze nie teraz. Nie mamy wystarczająco dużego mieszkania. Nie byłam jeszcze w Azji, ale najpierw muszę na Azję uzbierać. Nie wiem, czy T. byłby dobrym ojcem.
    …i wiele innych powodów lub wymówek.
    Zdarza się. I myślę, że do nich właśnie, do tych, którzy wolą pójść na imprezę, które boją się rozstępów, które mieszkają daleko od rodziny, ktora mogłaby przy dziecku pomóc – do nich może trafić ta kampania. Nie chodzi o to, ile kto zarabia i jak duży ma dom. Jesteśmy teraz bardzo wygodni. A świat oferuje nam tak wiele, że niewykorzystane szanse ‚z powodu dzieci’ mocno nas bolą. Kwestia czasów, w których żyjemy, ale też braku umiejętności poświęcenia się drugiemu człowiekowi, czyli dziecku.

    Polubienie

    • niestworzonehistorie pisze:

      Kasiu jesteśmy wygodni – to fakt. Mimo wielu ułatwień (przykładowo pampersy, szybkie do przygotowania mleko, błyskawiczne kaszki itp.), często lepszego materialnie startu niż kiedyś (30 lat temu para z samochodem, telewizorem i innymi bajerami nie była standardem) chcemy wciąż więcej i szybciej. Bo atakuje nas zewsząd życie – którego prawie dotykamy, a jednak to tylko ekran komputera, telewizja, radio. Chciałoby się doświadczyć podróży, koncertu, wyjścia ze znajomymi. Mam dziecko i też tego chcę. Więc podróżuję: 50 km od domu, nie 500. Idę do kina: raz na pół roku, nie raz na miesiąc. Idę na koncert: jeśli dziadkowie mogą wziąć Tymona. Trzeba trochę ograniczyć tę zachłanność i wszystko można 🙂
      Jeśli ktoś tego nie rozumie, myślę, że żadna kampania mu nie pomoże.

      Polubienie

    • Ewa pisze:

      Kasiu, opisałaś mnie w swoim komentarzu. Ale niestety, do mnie ta kampania zupełnie nie trafia. Mam 25 lat. Jestem świeżo po studiach, podczas których miałam bardzo ograniczony budżet. Teraz nie zarabiam zbyt dużo – na tyle, że stać mnie na drobne przyjemności. Mam nadzieję, że za jakiś czas moje wynagrodzenie wzrośnie i będę mogła zobaczyć ten Paryż i Tokio. Jak będę miała dzieci, to nie wiem, czy będzie mnie na to stać, więc dlaczego ktokolwiek miałby mieć prawo krytykować to, że chcę skorzystać z moich ciężko zarobionych pieniędzy, zanim zobowiążę się na te minimum 18 lat. To z mojego punktu widzenia. Co natomiast mają zrobić moje koleżanki, rówieśniczki i starsze, które nadal nie mają stałych partnerów? Mają „zaciążyć” z pierwszym lepszym, żeby spełnić oczekiwania społeczeństwa? Uważam, że to indywidualna decyzja każdej pary i nikt nie ma prawa pouczać mnie, kiedy powinnam zdecydować się na dzieci, chyba że zamierza mi pomóc w ich wychowaniu i utrzymaniu.

      Polubienie

      • niestworzonehistorie pisze:

        Twoja opinia pokazuje, w jak wiele osób bije ta kampania – nawet jeśli pobocznemu obserwatorowi wydaje się, że ona trafi do osób, które są jej adresatami, okazuje się inaczej 🙂
        Ponadto już chyba wspominałam – ta kampania robi coś bardzo złego, bo sprowadza dziecko do kasy i czasu – a gdzie odpowiedzialność, szacunek, dbanie o drugiego człowieka, pokazanie mu świata, przekazanie wartości?

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s