Mama nie idzie na wolne

Posiadam dodatkowego człowieka uczepionego mojej nogi, wczepionego we włosy, krzyczącego-bo-coś-chce-a-się-nie-da, dziobiącego palcem w oko, próbującego, czy można przegryźć moją rękę jedynie dwoma zębami, zdejmującego wszystko z szafek, piszczącego i absorbującego. Dla tych nieuświadomionych – taki dodatkowy człowiek, który staje się nieodłączny dla naszego jestestwa i staje się jego władcą, nazywany jest dzieckiem. Jak każda niemal matka wiele czasu mitrężę na odklejanie chrupek kukurydzianych od dywanu, prasowanie gór ubranek wysokości Kilimandżaro (dobra, wcale już tego nie prasuję), reagowania na „da”, „NIEEE!”, „łeeee”, „ma-maaaaa”, „ta-taaaa”, pilnowanie, zabawianie i spełnianie życzeń Dziecka. Z tych skomplikowanych zapisków wynika, że radykalnie zmniejszyła się ilość czasu, który mogę poświęcić dla siebie. Staram się wykroić czas na jakąś dłuższą kąpiel, relaks z książką albo sen, ale zazwyczaj jakimś sposobem ląduję w okolicach pralki/zmywarki/kuchenki/kompa i zamiast relaksu i wypoczynku sama funduję sobie grzebanie w ciuchach, pieczenie chleba, szukanie kurtki dla Dziecka albo coś podobnego. W końcu jest tak, jak w reklamie – nie ma przebacz:

Dlatego właśnie dziwnie się czuję, kiedy jedziemy do Rodziców – nie ma tam moich garów, przecież nie będę segregowała im prania ani froterowała linoleum ;). Zajmują się też Dzieckiem, a ja – oczywiście – zamiast odpocząć, gotuję mu obiad albo przeglądam zaległe maile. Ej! Kiedyś chyba mój dzień wyglądał inaczej, coś mi się przypomina…. zaraz, zaraz! Jak to było?

I. Mieszkanie z rodzicami

1. Nie wstać, kiedy dzwoni budzik
2. Nie wstać, kiedy budzi Mama
3. Wstać, kiedy Mama ściągnie ze mnie kołdrę
4. Mycie, ubieranie się (bardzo męczące, dużo wzdychania)
5. Wyjść z domu
6. Dojść do szkoły (bardzo wolno, najlepiej noga za nogą – nie wiem czy dzieci nadal tak robią?)
7. Przeżyć 7 lekcji
8. Przyjść do domu
9. Włączyć MTV, oglądać możliwie długo
10. Zapomnieć o wszelkich domowych obowiązkach
11. Zjeść obiad odgrzany przez Mamę
12. Wyjść na podwórko/odrabiać lekcje – obu rzeczy nie można pogodzić
13. Kolacja
14. „Do mycia i do spania” (czyjaś Mama tak nie mówiła?)

II. Studia

1. Wstać, kiedy zostanie się obudzonym przez dowolną czynność wykonywaną przez współlokatora/za ścianą (zwykłe poranne czynności: wiercenie, granie w strzelankę na pełny regulator, nauka gry na instrumentach)
2. Szybka toaleta
3. Papieros i rozmyślania nad sensem wyjścia na zajęcia
4. Śniadanie (jednak nie, lodówka pusta)
5. Odwiedzić znajomych piętro wyżej, biadać nad niedolą, papieros.
6. Wyjść z akademika – kierunek sklep
7. Zakupy się przeciągnęły i czas się jakoś posunął naprzód, śniadanie nie ma sensu
8. Trzeba jednak iść na ostatnie zajęcia, bo ktoś zadzwonił, że ktoś mu powiedział, że dzisiaj sprawdzą obecność i to jest konieczne do zaliczenia
9. Profesor nie przyjeżdża ani po studenckim kwadransie, ani po kolejnym – najgorsza informacja dnia, zmarnowane TYLE CZASU! (+ nadal nie wiem, jak on wygląda)
10. Zapraszam na piwko do akademika – w końcu i tak nie było zajęć, mamy kupę czasu
11. Jedno krótkie piwko zakończone obiadem o północy i można iść spać

Ten wariant ma akurat liczne odgałęzienia – zależnie czy mieszka się w 15 osób w wynajmowanym domu, na stancji, w kamienicy w centrum miasta, pracuje się czy nie – główne założenia pozostają jednak takie same. No, chyba, że ktoś chce studiować, a nie chodzić na studia – to przepraszam.

III. Bycie rodzicem – matka mode

1. Pobudka, bo Dziecko w ryk. Odlepić powieki od oczu – nie, jednak jest ciemno, 5:05, trzeba mu podać smoczek i można dalej spać.
2. Jednak nie chodziło o smoczek, Dziecko nie chce już spać.
3. Przewijanie
4. Karmienie (mleko przygotowane naprędce, gdy Dziecko jeszcze leżało w łóżku, inaczej jestem na starcie bez szans)
5. Przebieranie w nowe ciuszki – aż miło popatrzeć!
6. Paw po 5 minutach
7. Przebieranie w dres i body do chodzenia po domu
8. Kupa, przewijanie
9. Nauka chodzenia
10. Kręgosłup wchodzi do d%^y, trzeba wsadzić Dziecko do krzesełka i odpocząć
11. Sen skleja mi oczy, musi już być późno, Dziecko zaraz pójdzie spać.
12. Jednak jest dopiero 6:00. Rozpacz (moja), krzyk (Dziecka) – bo nuda
13. W asyście krzyku umyć chociaż zęby i nastawić pralkę (ciuchy sprytnie wrzucone do środka poprzedniego dnia)
14. Zabawa na macie – gdzie piesek ma ucho, wieże z klocków, bam-bam, nie-nie-nie, znajdowanie paprochów na dywanie
15. Siłą zostaję zmuszona do włączenia Klubu Przyjaciół Myszki Mickey
16. 10 minut spokoju – śniadanie! Jak tylko załaduję zmywarkę.
17. Krzyk, bo kupa
18. Przewijanie
19. Przygotowanie do spaceru, które powinno zająć 10 osobnych podpunktów
20. Dziecko usypia w trakcie ubierania, odkładam je do łóżeczka
21. Mam dwie godziny TYLKO DLA SIEBIE!
22. Wyjąć naczynia ze zmywarki, załadować, włączyć
23. Pozamiatać i pozmywać podłogi
24. Ugotować obiad – bataty, kalafior, cięlęcina, żółtko (to dla Dziecka)
25. Ugotować obiad – coś zamrożonego, bo nie ma już czasu (to dla nas)
26. Posprzątać po gotowaniu
27. Można usiąść do kompa, popracować! Nie, bo płacz.
28. Dziecko wstało. JUŻ?
29. Przewijanie
30. Drugie śniadanie (zjada szybko, bo owoce)
31. Dziecko w foteliku, próbuję jednak coś napisać
32. Ryk, bo nuda
33. Huśtawka
34. Mata
35. Patrzenie przez okno
36. Dziecko chce pić, ale koniecznie sok (robię sok)
37. Idziemy na spacer (2 godziny hasania wśród słonecznych promieni, sielanka)
38. Dziecko zasypia, jesteśmy 2 km od domu; kalkuluję swoje szanse – może zdążę dojechać do domu, delikatnie odłożę go do łóżka i zjem obiad?
39. Otwiera oczy, kiedy zatrzymuję wózek pod domem.
40. Przewijanie
41. Stawiam coś z zamrażalnika na gazie
42. Wsadzam Dziecko do fotelika
43. Włączam komputer, sprawdzam fejsa i maile, szukam prezentu dla Babci/koleżanki/sukienki na wesele
44. Ratuję obiad
45. Prawą ręką podaję Dziecku zabawki, które od razu wyrzuca z fotelika, lewą ręką i mózgiem skupiam się na jedzeniu i próbuję pracować
46. Miksuję obiad dla dziecka
47. Dziecko nie zjada obiadu, dokładam miseczkę na stosik wysokości Wieży Eiffela
48. Robię mleko, zjada
49. Dziecko robi się senne, po drodze do łóżeczka okazuje się, że mnie oszukał
50. Zabawa (mata, chodzenie, huśtawka, okno, cokolwiek)
51. Czas kąpieli – 15 minut Dziecka z Małżem! JEST, JEST, JEST!
52. Przygotowuję ręcznik, śpiochy, witaminy, chusteczki, pieluchę
53. Idę w stronę salonu, żeby posprzątać zabawki
54. Podnoszę 5 klocków, potykając się o szósty
55. Dobiega mnie wołanie: – Zabieeerz mokry ręcznik! Fuck, nie zrobiłam jeszcze Dzieku kolacji!
56. Miksuję truskawkę, wrzucam do kleiku, Dziecko już oczekuje
57. Karmienie
58. Usypianie
59. Śpi – mogę coś obejrzeć, popracować, sprzątnąć! (Cieszę się ze sprzątania? Serio?)
60. Usypianie
61. Wieczorna toaleta
62. Mam już siłę tylko na przewijanie fejsa
63. Usypiam przy filmie
64. Idę poczytać książkę
65. Pralka!!!
66. Usypiam nad książką
67. Przewijanie
68. Karmienie
69. Sen (tym razem ja też śpię)

Czym jeszcze różni się Rodzic od nieRodzica? Jeśli jesteś Rodzicem, właśnie to czytasz. NieRodzic pewnie właśnie otworzył piwko na wspomnienie studenckich czasów 🙂

2 myśli w temacie “Mama nie idzie na wolne

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s