Nasze największe wpadki zabawkowe

Nie można jeszcze powiedzieć, ile dziecko ma lat. Przyczyna jest prosta – wcale ich jeszcze nie ma. U nas Dzień Matki to też Dzień Dziecka albo przynajmniej dzień Dziecka – czyli jego urodziny, tak się składa, że w tym roku pierwsze. Stosunkowo niewiele dziecko w życiu widziało – ani porządnego horroru, ani pod głośnikiem na koncercie nie tańczyło, nie poleciało do Australii, ani nie przeczytało samo żadnej książki. Liczymy, że kiedyś nabierze na o ochoty, bo póki co nic o tym nie wspominało.
Jedno jest natomiast pewne – widziało wiele zabawek. Ile może ich mieć niespełna 10. miesięczny szkrab? Za dużo! Kufer, o który ubłagaliśmy Gwiazdkę (bo my błagamy Gwiazdkę, a inni Dzieciątko, Jezuska, a niewykluczone, że są też tacy, którzy nie mając litości błagają wszystkich jednocześnie) za nic nie chce się rozciągnąć, dodatkowy pojemnik pełen jest książeczek, a sorter na klocki musi przełknąć o wiele więcej, niż pozwala na to jego pojemność. To oczywiste, że wśród takiej menażerii muszą się znaleźć jakieś zabawki, które zupełnie się nie sprawdziły albo nawet nie miały na to wielkiej szansy. Oto nasze TOP 5:

#5 Grzechotka muzyczne zwierzaki z farmy (Fisher Price)

DSC03137Grzechotka powinna grzechotać – tyle teorii. Już sama nazwa jest bez sensu, bo nic tu nie grzechocze, nawet jak się bardzo postaramy. Dziecko za to nie stara się wcale, bo nie potrafi korzystać z tej zabawki: zwyczajnie nie ma tyle siły. A na czym polega zabawa? Nie wiem do końca, dziwna sprawa: na obrazku „krowa muuu”, u dołu wiszą razem wspólnicy w zbrodni: „kurczaczek pipi”, „konik ihaha” i „świnka chrum”. Pociągamy za pana ihaha (w ogóle jak koń na biegunach zasuwa po farmie, hm?) i wtedy on wydaje losowo dźwięk któregoś zwierzęcia albo fragment „Old MacDonald”. No i teraz ucz dziecko, jakie dźwięki wydają zwierzęta: konik pipi? Kaman…

#4 Kierownica My steering wheel (Smiki)

DSC03139

Opis producenta: My Steering Wheel to bajecznie kolorowa pluszowa kierownica, która sprawi że dziecko poczuje się jak prawdziwy rajdowiec. Różnorodne kolory, dźwięki i kształty przyciągają uwagę dziecka, jednocześnie stymulując jego koordynację wzrokowo-słuchową i motoryczną.
Ok. Jeżeli prawdziwy rajdowiec nie potrafi przekręcić kierownicy i musi na to wpaść jego matka, to rzeczywiście opis jest zgodny z prawdą. Mam też jakieś mgliste przeczucie, że gdyby deska rozdzielcza miała taki kolor, minimalnie ciężko byłoby się skupić na jeździe. No może nie powinnam się jakoś specjalnie udzielać w temacie, bo mam prawko od 10 lat, a jeżdżę pociągiem. Dziecko nie potrafi obracać kierownicą, klakson też odkryliśmy z Małżem. Ten kotek na doczepkę byłby nawet ładny, ale w sumie do końca nie wiem, bo kolory nie pozwalają mi na niego patrzeć. Kiedyś pewnie Dziecko zakręci kierownicą i zatrąbi nawet klaksonem – może za pół roku zrozumie geniusz tu drzemiący. Póki co największym zarzutem jest to, że rzepy za nic w świecie nie chcą się trzymać, więc do powieszenia tej kierownicy na łóżeczku potrzebny jest silvertape.

#3 Siatka na zabawki Sassy

FgrG2VXhXneTj-jFEnV4ePSrva_ld-vsg9Rl1DsRAF8=w832-h553-no

Do tego zakupu przyznajemy się my – Małż i ja. Temat związany z zabawkami, bo miał nam pomóc w zachowaniu porządku w łazience, żeby wlazły tam wszelkie kraby, małe rybki, kaczuszki (nie, nie te spod #1) i całe kąpielowe ustrojstwo. Nie przeraziła nas nawet makabryczna wizja zabawek połykanych przez rybkę, niczym Dżepetto przez wieloryba. Wszystko sympatycznie, ale nie przeszliśmy tego testu suchą nogą. Kiedyś Dziecko zostało wyrwane ze snu, a my od serialu jakimś hukiem. Już miałam wysłać na zwiady psa i Małża uzbrojonego w patelnię, ale przeciwnik okazał się niegroźny i w dodatku niepełnosprytny: przyssawki nie działają, więc ryba dokończyła żywota i zostanie chyba wymieniona na żabkę.

#2 Zabawka z maty edukacyjnej Kick and play (Tiny Love)

 DSC03138

Samej maty nie chcę opisywać, bo ta zabawka powinna wystarczyć – opisy maty i zdjęcia znajdziecie gdzieś w odmętach internetu. To był prezent dla Dziecka na narodziny, ale na pytanie: czego potrzebujecie? Odpowiedziałam: Maty! Tej! Konkretnej! Wyłącznie takiej! (albo coś podobnie głupiego, z takim właśnie zapałem). Jedna z zabawek, która była w zestawie została przez Dziecko na początku ukochana (Pan Lew) ale ta jakoś nie zbudziła zainteresowania. Może dlatego, że jest bez sensu? Albo to znowu te piękne kolory, pobudzające wzrok. Chyba czas wymienić część garderoby na pomarańczowy zajzajer w różowe cętki – to chyba modne jest. Generalnie pomijam aparycję kaczki, nie każdy musi być modelem. Zamysł tej zabawki nawiązuje chyba jednak do worka bokserskiego, tylko takiego twardszego. Z kamienia może. Po co i jak małe dziecko miałoby uderzyć pięścią w cętkowany kaczy brzuch, żeby usłyszeć dźwięk cichszy niż bzyczenie muchy w drugim pokoju – no nie wiem w sumie.

#1 Kaczki (odpust)

DSC03142
Dziecko otrzymało ten podarek mając nieco ponad 2 miesiące. Ponieważ zawsze obdarowujemy dzieci w rodzinie choćby najdrobniejszym podarunkiem z każdej okazji, rodzina postanowiła się na nas zemścić. Serio, wolałabym chyba te 5 zł dostać na tabliczkę czekolady, żeby Dziecko miało zadowolonych rodziców. Albo nic bym nie wolała. Oczywiście nie ma opcji kąpieli z tym uroczym stadkiem, bo moja wewnętrzna porządna matka aż drży na myśl o chemii, która przedostaje się do wody. Albo do ust dziecka. Brrr. Czy powinnam zdać Wam relację z tego, jak Tekila lubi kaczki?

Może ktoś kiedyś odgrzebie ten wpis i podzieli się swoimi wpadkami albo ekstra prezentami – uwielbiam takie historie!

7 myśli w temacie “Nasze największe wpadki zabawkowe

  1. Misia pisze:

    Kiedy przeczytałam o zabawkowych wpadkach, przyszła mi do głowy jedna myśl- Kula Hula do raczkowania firmy Vtech. Napaliłam się na nią niegdyś jak szczerbaty na suchary, zapłaciłam kupę forsy i pożałowalam pierwszego dnia po otrzymaniu przesyłki. Rzeczona kula jest toporna i okropnie ciężka- do tego stopnia że gdy dzieciak ją unosił, od razu wypadała mu z rąk. Szczęście ze nigdy nie zrobił sobie nią krzywdy, ale musiał być zawsze pod kontrolą gdy się nią bawił. Oprócz tego 3 piosenki na krzyż wyspiewane ZA GŁOŚNO przez panią o wyjątkowo irytującej barwie głosu, 3 przyciski typu „kotek”, „piesek”, i głośny silnik który sprawiał ze kula miała się przemieszczać. „Miała”, bo w rzeczywistości tylko bujała się topornie na boki. Serdecznie nie polecam tego dziadostwa! 😀

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s