Do jasnej cholery, chyba nic się nie stało?

Mieliśmy dziś dzień pełen wrażeń – odwiedziliśmy Prababcię i Prababcię+Pradziadka Dziecka, wykonując tym samym 2/3 planu odwiedzinowego u Dziadostwa. Każde z nich jest w słusznym wieku, jak na Pradziadków przystało, każde z nich troszczy się o nas na swój sposób – podtykając pod nos ciasto, obiad (zjedz tylko surówkę i mięsko, powiedziała Moja Babcia, stawiając przede mną porcję dla złachanego po robocie górnika), goszcząc nas, pytając o problemy, robiąc przetwory, zabawiając Dziecko, wyszukując porady w wyświechtanych gazetkach i zaznaczając wydartą karteczką, dzwoniąc, martwiąc się o moje Małżowinowe plecy (Dziecko uczy się chodzić i ciągnie mnie za sobą jakoś mimochodem). To był dobry dzień – intensywny, ale pełny super energii i mocy, jaką posiadają wyłącznie Dziadkowie i Babcie. Baterie naładowane!

Wróciliśmy do domu, Dziecko już śpi, wyczerpane po całym dniu hasania. Przeglądam jak zwykle całe internety i natknęłam się na takie zdjęcie na profilu FB papilot.pl:
10488082_10152881771793645_2994332812168378308_n
Od razu przeszłam do komentarzy i jak zwykle ilość historii, które w jakiś sposób mieszczą się w okolicach absolutnego-braku-szacunku-dla-kobiet-w-ciąży po prostu poraża. Wygląda to tak:

1  Facebook
Abstrahując więc od panów i ich bród: czy kobiety w średnim wieku są serio jakieś nienormalne? Nie wierzę, że to ja przyciągam takie niestworzone historie, a mam ich w zanadrzu kilka.
Przykładowo, skoro ma być z brzuchem w tle: w 9 miesiącu jechałam Polskim Busem i kobita przede mną rozłożyła siedzenie na maksa, opierając mi je niemal na brzuchu + nie mogłam się ruszyć – powiedziałam jej kulturalnie na głos, że chyba się pomyliła (w ogóle trasa Kato – Łódź, no to naprawdę trzeba sypialny wykupić, bo nie lza wytrzymać tej wyprawy siedząc). Pańcia na to, że co mi przeszkadza? Odpowiedziałam jej, że ma prawo mi przeszkadzać, bo jestem w ciąży i natychmiast ma złożyć siedzenie. Złożyła, zaczęła utyskiwać na moją (!) kulturę osobistą i na czym świat stoi. Zawsze w takich sytuacjach będę walczyć z ludźmi niezależnie od tego, co usłyszę w odpowiedzi. Jeden jedyny raz, kiedy w aptece farmaceutka poprosiła mnie do przodu (przede mną była jedna kobieta w średnim wieku), sapanie słyszałam przez całą kolejną minutę, kiedy robiłam zakupy, a karzący wzrok sprawiedliwości odprowadził mnie do drzwi. Kiedy następnym razem miałam iść na badania i umówiłam się w laboratorium, że wchodzę pierwsza (wspaniałe badanie, które trwa dłużej, niż czynne jest labo), wolałam już marznąc na dworze, czekając w kolejce do wejścia, niż później prosić o przepuszczenie. Chociaż czekajcie, w laboratorium mam pierwszeństwo, to znaczy wtedy miałam! O nie, nie – już słyszę uszyma wyobraźni: „My tu też czekamy”, „Ciąża to nie choroba” (niektóre bywają zagrożone, ale co tam, można siedzieć w zarazkach pół dnia, dobrze zrobi na odporność) oraz wszelkie posapywania i wzrok, który sprawia, że od razu palę buraka. Przecież emeryci i inne dziadki muszą ASAP dostać się do środka, bo nie dostąpią zbawienia i uleczenia natychmiastowego od upuszczenia krwi.

Kiedy ktoś na mnie nadepnie, potrąci – zawsze przesadnie głośno mówię: Wystarczyło powiedzieć „przepraszam””! Niedawno towarzyszyliśmy Małżowi podczas zawodów biegowych i staliśmy z Dzieckiem w wózku obok taśm. Kobieta 60+ nadepnąwszy mi na buta (chciała, żebym się przesunęła ale sztuczka się nie udała) po zwróceniu uwagi, że stoi na mojej nodze odpowiedziała: „Do jasnej cholery, chyba nic się nie stało!”, a ja jej na to, że wystarczyło nie być chamką i kiedy stoi się komuś na bucie, zwyczajnie przeprosić. Wtedy patrzyli na nią już chyba wszyscy, a ona w ten deseń mi uderza: „Myślałam, że to kamień! Przepraszam PANIĄ NAJSERDECZNIEJ!” Ton, mam nadzieję, słyszycie, domyślacie się, wykoncypowaliście sobie – no nie był to ton uprzejmy.  Moi Dziadkowie i Dziadkowie Małża vs. Wszelkie Uprzejme Panie. Ciepli, fajni ludzie ze swadą vs. zimne suki ze zwadą. Miłość vs. ość. Co, do jasnej cholery? – teraz pytam ja. Staropanieństwo, koty i kulki na mole – odpowiadasz, a ja uśmiecham się pod nosem, patrząc jak pani-cholerna przytula wnuka do zdjęcia.

Macie zdjęcie z moją Babcią z dzisiaj na dowód, że nie zmyślam tak całkiem – ona jest serio fajna, to widać przecież 🙂
OIC5jXoTKyC4XetltsmgTsXmLoRq0ojITrROLsAtF44=w766-h509-no

3 myśli w temacie “Do jasnej cholery, chyba nic się nie stało?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s